W umowie z agencją marketingową najwięcej kosztują trzy rzeczy: okres wypowiedzenia liczony w miesiącach, brak zapisu o własności domeny i dostępów oraz rozliczenie za „działania", a nie za konkretne prace. Poniżej lista punktów, które warto przeczytać uważnie, zanim się podpisze, z wyjaśnieniem, co każdy z nich oznacza w praktyce.
Piszemy to jako firma, która takie umowy podpisuje z drugiej strony. Część poniższych punktów działa na naszą niekorzyść i mimo to je opisujemy, bo współpraca zaczynająca się od niejasnej umowy i tak kończy się źle.
Dziesięć punktów do sprawdzenia
| Punkt | Czego szukać | Sygnał ostrzegawczy |
|---|---|---|
| Zakres prac | wymienione konkretne czynności i ich liczba w miesiącu | „bieżąca optymalizacja i działania SEO" |
| Raportowanie | co miesiąc, z danymi z Search Console i analityki | raport wyłącznie z narzędzia agencji |
| Okres umowy | 12 miesięcy przy SEO, krócej przy reklamie | 24 miesiące bez możliwości wyjścia |
| Wypowiedzenie | miesiąc albo dwa, na koniec okresu rozliczeniowego | sześć miesięcy albo kara za wcześniejsze zakończenie |
| Własność domeny | domena zapisana na firmę zamawiającego | brak zapisu albo domena na agencji |
| Dostępy | zamawiający ma uprawnienia właściciela do wszystkiego | agencja zakłada konta na siebie |
| Prawa do treści i grafik | przechodzą na zamawiającego po zapłacie | licencja na czas trwania umowy |
| Co po zakończeniu | przekazanie kopii, dostępów i listy prowadzonych działań | brak jakiegokolwiek zapisu |
| Koszty zewnętrzne | rozdzielone od wynagrodzenia, z widocznymi kwotami | jedna kwota obejmująca budżet reklamowy |
| Obietnice wyniku | brak gwarancji pozycji | „gwarancja TOP 10 w sześć miesięcy" |
Punkty, które kosztują najwięcej
Okres wypowiedzenia. To najdroższy zapis w całej umowie, bo działa dokładnie wtedy, gdy współpraca przestaje przynosić efekt. Sześciomiesięczne wypowiedzenie przy stawce 2 000 zł miesięcznie oznacza 12 000 zł za usługę, z której firma już zrezygnowała. Rozsądny okres to miesiąc przy reklamie i dwa przy SEO, bo tam prace mają dłuższy cykl.
Własność domeny i dostępów. Bez tego zapisu zmiana wykonawcy potrafi zająć tygodnie, a w gorszym wariancie domena zostaje po drugiej stronie. Opisujemy to szerzej: jak odzyskać dostępy do własnej strony.
Rozliczenie za efekt. Brzmi uczciwie, ale wymaga zdefiniowania, czym jest efekt i kto go mierzy. Rozliczenie za pozycje kończy się optymalizacją pod frazy, których nikt nie wpisuje, bo są łatwe do wygrania. Rozliczenie za sprzedaż wymaga dostępu do danych o sprzedaży i zgody na to, że nie każdy zakup pochodzi z jednego źródła. Prostsze i zwykle uczciwsze jest wynagrodzenie stałe przy jasno wymienionym zakresie prac.
Zakres prac, czyli sedno sprawy
Różnica między dobrą a złą umową sprowadza się najczęściej do jednego akapitu. Porównanie:
ZAPIS OGÓLNY
"Wykonawca prowadzi działania optymalizacyjne i pozycjonujące
serwis Zamawiającego w wyszukiwarkach internetowych."
ZAPIS KONKRETNY
"Wykonawca wykonuje miesięcznie:
- 2 teksty na stronę, po minimum 4 000 znaków
- optymalizację 5 istniejących podstron
- przegląd techniczny serwisu z listą usterek
- raport z danymi z Search Console do 10. dnia miesiąca"
Pierwszy zapis nie daje żadnej podstawy do rozmowy o tym, czy praca została wykonana. Drugi daje, i to działa w obie strony: zamawiający wie, za co płaci, a wykonawca wie, kiedy zrobił swoje.
Czego żadna umowa nie powinna zawierać
- Gwarancji pozycji w wyszukiwarce. Nikt nie kontroluje algorytmu Google, więc taka gwarancja jest albo pustym zapisem, albo zapowiedzią sztuczek, które kończą się karą.
- Zakazu współpracy z inną firmą w zakresie innym niż realizowany. Agencja od SEO nie ma powodu blokować wyboru wykonawcy strony.
- Automatycznego przedłużenia na kolejny pełny okres bez wyraźnej zgody. Roczna umowa przedłużająca się sama o kolejny rok to pułapka.
- Kar umownych działających tylko w jedną stronę. Jeśli zamawiający płaci za opóźnienie w akceptacji, wykonawca powinien płacić za opóźnienie w realizacji.
Na co patrzy druga strona
Dla równowagi: są zapisy, które chronią wykonawcę i są uzasadnione. Termin na akceptację materiałów, bo projekt czekający trzy miesiące na odpowiedź blokuje zasoby. Ograniczenie liczby poprawek, bo bez niego proces nie ma końca. Zastrzeżenie, że wynik zależy też od działań zamawiającego, bo strona, na której nie można nic zmienić, nie wypozycjonuje się sama.
Umowa, która chroni tylko jedną stronę, jest zwykle sygnałem, że ta strona ma złe doświadczenia i próbuje się zabezpieczyć na zapas. Warto o to zapytać wprost.
Jak to wygląda u nas
| Zagadnienie | Nasz standard |
|---|---|
| Okres umowy | 12 miesięcy przy SEO, miesięczna przy opiece technicznej |
| Wypowiedzenie | jeden miesiąc, bez kar |
| Dostępy | zakładane na konta klienta, my dostajemy uprawnienia |
| Domena i hosting | na firmę klienta, także gdy my je wykupujemy |
| Prawa do treści | przechodzą na klienta po zapłacie faktury |
| Gwarancja pozycji | nie udzielamy |
| Po zakończeniu | kopia plików, bazy i lista prowadzonych działań |
Roczny okres przy SEO nie jest kaprysem. Pierwsze efekty pojawiają się zwykle po trzech, czterech miesiącach, więc umowa krótsza kończy się, zanim będzie co oceniać. Miesięczne wypowiedzenie jest przeciwwagą: jeśli po pół roku nic się nie dzieje, można odejść.
Najczęstsze pytania
Czy umowa na SEO musi być na rok?
Nie musi, ale krótsza rzadko ma sens. Efekty pojawiają się po kilku miesiącach, więc umowa trzymiesięczna kończy się w momencie, w którym praca zaczyna pracować. Ważniejszy od długości jest okres wypowiedzenia.
Co zrobić, gdy agencja nie wykonuje zapisanych prac?
Zestawić zakres z umowy z raportami i poprosić na piśmie o uzupełnienie. Przy zapisie ogólnym taka rozmowa jest praktycznie niemożliwa i dlatego warto zadbać o konkret na etapie podpisywania.
Czy agencja może zatrzymać stronę za nieopłaconą fakturę?
Zależy od zapisów. Część umów przewiduje wstrzymanie prac do czasu zapłaty, co jest zrozumiałe. Zablokowanie działającej strony albo dostępu do domeny to co innego i warto sprawdzić, czy umowa w ogóle na to pozwala.
Kto powinien płacić za budżet reklamowy?
Najczyściej jest wtedy, gdy zamawiający płaci go bezpośrednio na swoje konto reklamowe, a agencja rozlicza tylko obsługę. Wtedy widać, ile poszło na reklamę, a ile na pracę.
Czy da się negocjować wzór umowy?
Zwykle tak. Punkty o dostępach, domenie i okresie wypowiedzenia są najczęściej do uzgodnienia, bo dla rzetelnego wykonawcy nie są kluczowe. Odmowa zmiany akurat tych trzech punktów sama w sobie coś mówi.
Czy przesyłacie umowę przed rozmową?
Tak, na życzenie. Wzór wysyłamy przed spotkaniem, żeby był czas go przeczytać na spokojnie.